Sybille Baier, mając dwadzieścia lat pisała piosenki. Były one dla niej rodzajem poetyckiego dziennika, dokumentem intymnym tworzonym dla samej siebie. Żyjąc, zmagając się z losem, zapomniała o nich. Po ponad trzydziestu latach odkrył je jej syn i zostały wydane… Prezentuję je dzisiaj, bo warto ich słuchać. Podobnie jak nieoczywistych, zaskakujących wierszy Karoliny Pawłowskiej, którymi się dzielę.